ROZPATRYWANIE POSTAW

Rozpatrując postawy rodziców wobec respondentów wynika, iż 57% odczuwa ich postawy jako pozytywne, 32% jako negatywne, 11% zaś jako obojętne. Pozytywne postawy, w wyniku których dziecko upośledzone zajmu­je takie samo miejsce w rodzinie jak pełnosprawne rodzeństwo, sprzyjają integracji. Natomiast postawy negatywne, wyrażające się w spychaniu go na margines spraw rodziny, utrudniają lub nawet uniemożliwiają ten proces. Jakość, intensywność i częstość kontaktów dziecka z rodzicami i rodzeń­stwem w znacznym stopniu zależy od pełnej akceptacji jego osoby. Mówimy o niej wtedy, kiedy rodzina przyjmuje dziecko takim, jakie ono jest, dostrze­gając głównie pozytywne wartości, jakie wnosi dziecko w życie całej rodziny (por. Maciarz 1987). „Pozytywna postawa rodziców oraz rodzeństwa wobec dziecka upośledzonego umysłowo w stopniu lekkim wyraża się w jego pełnej akceptacji jako pełnowartościowego członka rodziny” (Janiszewska-Nieścioruk 1999,    s. 28). Z wypowiedzi respondentów wynika, że w rodzinach akceptują­cych dziecko brało ono aktywny udział w codziennym życiu: uroczystościach rodzinnych, wyjazdach za miasto, odwiedzinach czy wspólnych zabawach. Odwrotną sytuację prezentują wypowiedzi badanych, którzy nie czują się akceptowani w rodzinie. Twierdzą oni, że nie wychodzą z rodzicami na spacery, wspólne wycieczki, nie uczestniczą też w uroczystościach rodzin­nych czy odwiedzinach.

KOMPONENT POZNAWCZY

W skład komponentu poznawczego postawy wchodzą „wiadomości doty­czące przedmiotu postawy, przekonania, przypuszczenia lub wątpliwości. Komponent uczuciowo-motywacyjny tworzą uczucia wyższe oraz pragnienia i dążenia. Na trzeci komponent postawy składają się reakcje werbalne i nie­werbalne” (Walczak 2000, s. 128).Często wymienia się dwie skrajne postawy społeczne wobec osób z od­chyleniami od normy: pozytywną – akceptującą i negatywną – odtrącającą oraz postawy ambiwalentne. W związku z tym możemy wyróżnić trzy rodza­je postaw wobec osób niepełnosprawnych:pozytywne – przejawiają się w akceptacji osoby niepełnosprawnej, chęci niesienia pomocy niepełnosprawnym, osoby je prezentujące aprobują kontakty z osobą niepełnosprawną, dostrzegają jej godność, wyrażają życzli­wość i szacunek osobie niepełnosprawnej; negatywne – charakteryzują się niechęcią, brakiem życzliwości i ak­ceptacji oraz ignorancją ich osoby; ambiwalentne, w których występuje zarówno obojętność, wrogość, jak i przesadna litość oraz współczucie (por. Larkowa 1970).Problem kształtowania się pozytywnych postaw w stosunku do osób niepełnosprawnych i przyznania im właściwego, należnego miejsca w społe­czeństwie nabiera obecnie w naszym kraju szczególnego znaczenia w sytu­acji intensywnych działań prointegracyjnych.Jak twierdzi S. Dziedzic (1970), bez pełnej zrozumienia i przychylności postawy środowiska społecznego „nie można przełamywać ani przestarza­łych uprzedzeń do osób upośledzonych umysłowo, ani bezdusznej obojętno­ści, a już w żadnym razie włączyć upośledzonych do życia w społeczeństwie ludzi normalnych” (Dziedzic 1970, s. 6).

PRZEPROWADZONE BADANIA

Oczekiwano, że różnice takie wystąpią zarówno w grupie dziewcząt, jak i chłopców. Spodziewano się także, że młodzież z upośledzeniem umysłowym ocenia swoją sytuację rodzinną jako zdecydo­wanie gorszą niż młodzież z normą intelektualną i różnice pod tym wzglę­dem można uznać za podstawowy czynnik etiologiczny wyjaśniający rela­tywnie wysokie wyniki uzyskane przez młodzież z upośledzeniem umysło­wym stopnia lekkiego w pomiarze nerwicowej depresyjności.Podstawowym narzędziem badawczym wykorzystanym w badaniach był kwestionariusz M. Kovacs CDI — Children’s Depression Inventory, służą­cy do badań nerwicowej depresyjności u dzieci i młodzieży w wieku od 7 do 17 lat (Rola 1996). Zastosowana wersja kwestionariusza składa się z 51 itemów, spośród których badana osoba ma wybrać 27 pozycji, które najlepiej ją opisują. Poszczególne itemy odnoszą się do różnych aspektów uczuć, myśli 1  zachowań dzieci i młodzieży, w tym również zawierają opisy takich sądów o własnej osobie na temat odczuć i aktów zachowania, które są typowe dla nerwicowych zaburzeń depresyjnych. Każdy wybór osoby badanej jest punk­towany w skali od zera do 2 punktów. Wyniki uzyskane w Kwestionariuszu mieszczą się w granicach od zera do 54 punktów. Im wyższy wynik, tym większe nasilenie objawów depresyjnych. Wynikiem granicznym wskazują­cym na co najmniej lekką depresję jest uzyskanie 11 punktów. Wynik więk­szy niż 19 sugeruje, zdaniem autorki Kwestionariusza, ciężką depresję.

DZIECI I RODZICE

Badania objęły grupę 83 uczniów z wadą słuchu w wieku 7-12 lat, uczęszczających do klas I-IV szkół podstawowych specjalnych. Wśród bada­nych uczniów większość ma głęboki (43,4%) i znaczny (37,4%) stopień ubyt­ku słuchu, w granicach 70—120 dB, o charakterze głuchoty prelingwalnej, uwarunkowanej czynnikami nabytymi w życiu płodowym i w pierwszych dwóch latach życia. Wczesną opieką specjalistyczną w pierwszym roku życia objętych było tylko pięcioro dzieci (6%). Najwięcej badanych dzieci (61%) rozpoczęło wczesną rewalidację w wieku 2,5-4 lat. Uczęszczały one w ra­mach wychowania przedszkolnego do grup zintegrowanych (42,2%) lub przedszkola specjalnego (43,6%).Analiza danych na temat struktury rodziny wykazała, że 82% wszyst- ic stanowi rodzina pełna. U pozostałych stwierdzono rodzinę niepełną w ormie zastępczej, rozbitej, zrekonstruowanej, samotnej matki lub ojca’ Dlatego łącznie przebadano 78 rodziców. Ich rozpiętość wiekowa wahała się od 28^ do 60. roku życia. Większość rodziców (58%) posiadała wykształcenie zawodowe, a pozostali średnie (24%), podstawowe (16%) i tylko dwoie rodzi- cow wyższe (2%).Bardzo zróżnicowane były dane na temat liczby dzieci w rodzinie. Od­notowano jedynaków oraz rodziny wielodzietne (więcej niż czworo rodzeń­stwa) Połowa badanych rodziców określiła swoje warunki mieszkaniowe jako dobre i wystarczające. W większości rodzin dzieci miały swój pokój, odpowiednie miejsce do zabawy i nauki.

Żaden trener futbolowy nie odnosi rok po roku samych sukcesów

Wszyscy muzycy czasem się mylą. Najważniejsze jest to, jak reagujemy na porażkę. Słyszałeś na pewno, jak ludzie, którzy ponieśli klęskę w interesach albo w życiu zawodowym, mówią; „Miałem, czego chciałem. Nigdy więcej!” Każdy ma takie momenty, kiedy chce wszystko rzucić. I jeśli jest nierozważny, robi tak. Możesz być narażony na silne naciski otoczenia. Będą ci mówić: „No dobrze, spróbowałeś. Nic z tego nie wyszło. Po co walić głową w mur? Nie możesz mieć do siebie pretensji. Większość ludzi próbujących czegoś nowego ponosi klęskę”. Ludzie ci – twoi rówieśnicy i „przyjaciele” – często są zadowoleni z tego, żeś się poddał. Przykre, ale prawdziwe. Nie potrafią zdobyć się na odwagę, żeby zrobić coś na własną rękę. Jeśli zobaczą, że przegrałeś, sami poczują się lepiej, gdyż będziesz jednym z nich – jeszcze jednym przeciętniakiem.

Jak metoda optymalnego rezultatu pozwoliła sprzedać nieruchomości za 1 500 000 dolarów

Odkąd dowiedziałem się, jak Alec stosuje z powodzeniem metodę optymalnego rezultatu, zacząłem stosować ją do sprzedawania klinik, zawsze podając, od kogo nauczyłem się takiego podejścia. Jakieś półtora roku po wyjaśnieniu grupie agentów handlu nieruchomościami tej metody sprzedawania, spotkałem jednego z nich, Jacka A. Jack opowiedział mi, jak zastosował tę metodę.
Wkrótce po tym, gdy ukończyłem pańskie seminarium, zatelefonował do mnie pewien dyrektor z Pittsburgha, który przenosił się do Los Angeles, żeby założyć tam filię swojej spółki – zaczął Jack. – Postanowiłem wykorzystać metodę optymalnego rezultatu. Zamiast mówić przez pięć albo dziesięć minut i obiecać, że poślę mu szczegółowe opisy kilku naszych domów, poprosiłem go, by podał swoje konkretne oczekiwania. Po godzinnej rozmowie wiedziałem już, w jakiej odległości chciałby mieszkać od sąsiadów i jacy powinni to być sąsiedzi, jak daleko mają być centra handlowe, szkoły i pola golfowe. Jednym słowem, dowiedziałem się wszystkiego, co mój ewentualny klient uważał za ważne. Oznajmiłem, że przejrzę nasz spis obejmujący dwa tysiące sto sześćdziesiąt domów i skontaktuję się z nim za dwa dni. Dwa dni później zadzwoniłem, powiedziałem, że znalazłem cztery domy odpowiadające jego wymaganiom, i namówiłem go, by w następny weekend przyjechał wraz z żoną do Los Angeles.

Czy praca sprzyja rozwijaniu umiejętności?

Zanim podejmiesz nową pracę, zadaj sobie pytanie: „Czy za pół roku, rok, trzy lata będę kimś bardziej wartościowym?” Jeśli rozważasz możliwość rzucenia pracy, którą wykonujesz w tej chwili, zadaj sobie pytanie: „Czy nauczyłem się w tej pracy czegoś pożytecznego?” Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „nie”, nie przyjmuj tego stanowiska. Jeśli na drugie pytanie odpowiedź brzmi „nie”, zmień czym prędzej zajęcie. Wykorzystaj jak najlepiej okres praktyki. Każdy potrzebuje „ośrodka kształcenia” – miejsca, gdzie zdobędzie wiedzę, umiejętności i technikę, które pozwolą mu robić to, co zaplanował. Inteligentni piłkarze, jeśli chcą dostać się w szeregi zawodowców, wstępują do takiej uczelni, z której rekrutuje się najwięcej graczy. Przyszli lekarze wybierają najbardziej szacowne szkoły medyczne, a ci, którzy chcą się nauczyć wszystkiego o komputerach, odbywają praktykę w najlepszych firmach komputerowych. Podstawowym kryterium przy wyborze pracy nie powinna być początkowa płaca, ale raczej to, czego możesz się na uczyć, żeby awansować albo założyć własne przedsiębiorstwo. Większość spółek prawniczych i rozliczeniowych, agencji reklamowych, klinik i firm consultingowych została założona przez ludzi, którzy zyskali niezbędne umiejętności pracując dla innej firmy.

Odkąd zacząłem studia, pracowałem dwanaście do szesnastu godzin dziennie

Młody zaprzyjaźniony lekarz, John Y., jest tego najlepszym przykładem. Poznałem go dziesięć lat temu, kiedy był na studiach wstępnych. Niedawno powiedział mi: Odkąd zacząłem studia, pracowałem dwanaście do szesnastu godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu. Nie zważałem na to, że się poświęcam… pamiętam pańską definicję wyrzeczenia jako inwestycji. Wkrótce otworzę praktykę i będę zarabiał znacznie więcej niż inni. I wtedy starzy znajomi, którzy zawsze starali się robić tylko to, co konieczne, zaczną mi zazdrościć, gdyż będę żył lepiej od nich. Słowa Johna nasunęły mi na myśl innych młodych ludzi, którzy wyrzekają się wielu rzeczy teraz, żeby osiągnąć zysk w przyszłości. Pete W. pracuje w serwisie komputerowym. Nie rozstaje się z beeperem przez 168 godzin na tydzień. W razie potrzeby z ochotą stawia się na wezwanie, gdyż „to moja praca, jestem w tym dobry, a firma chce, żeby klienci byli zadowoleni”. I znam trzydziestodwuletnią kobietę, która pracuje na pełnym etacie jako sekretarka i na niepełnym jako kelnerka, aby pomagać młodszej siostrze, która cierpi na nieuleczalną chorobę nerek i wymaga bardzo kosztownej kuracji.
Wyrzeczenie to inwestycja oznaczająca więcej niż tylko pieniądze. Wyrzeczenie to głęboka satysfakcja z pomagania innym w odnajdywaniu radości na tym świecie.

Polubić wyrzeczenia – to inwestycje w sukces

A.P. Gouthey napisał kiedyś: „Zysk bez ryzyka, doświadczenie bez niebezpieczeństwa, wynagrodzenie bez pracy to rzeczy równie niemożliwe, jak życie bez narodzin”. W tym błyskotliwym stwierdzeniu mamy podany jeden z najważniejszych warunków udanego życia.
Podsumowując, nie ma sukcesu bez wyrzeczeń. Czy jednak wyrzeczenie jest czymś złym? Słowo „wyrzeczenie” jest często niewłaściwie rozumiane – podobnie jak wiele innych słów. Dla większości ludzi wyrzeczenie oznacza pewną stratę pieniędzy albo czasu, niewygodę lub wykonywanie przykrych czynności. To prawda, wyrzeczenie może oznaczać wszystkie te rzeczy. Ale to tylko połowa definicji. Druga, prawie zawsze pomijana, mówi, że wyrzeczenie to zdobywanie czegoś jeszcze bardziej wartościowego. Tak zatem, pełna definicja wyrzeczenia brzmi: Jest to oddanie czegoś wartościowego – pieniędzy, czasu lub energii aby osiągnąć coś, co ma jeszcze większą wartość – więcej pieniędzy, wyższy standard życia, lepsze wykształcenie dla dzieci lub inne cenne rzeczy. Mówiąc najprościej, wyrzeczenie oznacza oddanie czegoś teraz, żeby później otrzymać więcej. A więc wyrzeczenie jest inwestowaniem. Oddajemy coś dzisiaj, ale za to jutro będziemy mieli czegoś więcej.

Inwestuj w czas, by uzyskać pieniądze

Często słyszysz powiedzenie: „Trzeba mnóstwa pieniędzy, żeby zarobić mnóstwo pieniędzy”. Inne stare, ale błędne powiedzenie mówi: „Bogaty jest coraz bogatszy, biedny coraz biedniejszy”. W inwestowaniu czas jest ważniejszy niż grubość portfela. Jeden dolar to mało, ale zainwestowany na 12 od sta, przy czym chodzi o procent składany, da 32 dolary po 30 latach, 1 024 po 60 i 32 768 po 90 latach. Zasada reinwestycji zysku oznacza po prostu, że inwestujesz dochód, by powiększyć przyszłe dochody. Spójrz na poniższy przykład, który pokazuje, jak magiczna reinwestycja zysku, czyli procent składany, może doprowadzić do fortuny. Jane i Jill mają po dwadzieścia pięć lat. Obie jednocześnie zainwestowały jednorazowo po tysiąc dolarów na 18 procent w dywidendach i zwyżce wartości. Po upływie każdych 12 miesięcy Jane podejmowała swój zysk, to znaczy 180 dolarów, żeby kupić sobie coś „upragnionego”. Jill wolała dodać swoje 180 dolarów do pierwotnie zainwestowanej sumy. Tak więc po roku Jane ma zainwestowanych 1 000 dolarów i za 180 dolarów przedmiot, którego tak bardzo pragnęła. Dla Jill pracuje teraz 1 000 dolarów plus 180 dolarów, czyli 1 180 zainwestowanych dolarów. Jeśli Jane nadal będzie co roku wydawała zysk, a Jill go reinwestowała w dalszym ciągu na 18 procent.

SYTUACJA OSÓB Z GŁĘBOKĄ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ

Osoby z głęboką niepełnosprawnością intelektualną stanowią według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od 2 do 5 % wszystkich upośledzo­nych umysłowo. Jest to grupa o najniższym ilorazie inteligencji (poniżej 19 lub poniżej 24) oraz najsłabiej rozwiniętej dojrzałości społecznej. W ogrom­nej większości przypadków głębokiego upośledzenia umysłowego stwierdza się różnorodne, najczęściej rozlane uszkodzenia i nieprawidłowości w budo­wie mózgu. Osoby z głęboką niepełnosprawnością intelektualną określane są także jako wielorako upośledzone, ponieważ upośledzeniu umysłowemu praktycznie zawsze towarzyszy „upośledzenie motoryczne, upośledzenie słu­chu i wzroku, zaburzenia charakterologiczne psychotyczne lub niepsychotycz- ne, choroby somatyczne ciężkie, chroniczne lub powodujące kalectwa” (Doro- szewska 1989, s. 128). Inne funkcjonujące terminy określające tę grupę osób to głębokie upośledzenie umysłowe ze sprzężonymi kalectwami/deficytami lub głęboka wieloraka niepełnosprawność (Frohlich 1998). W tradycyjnej trzy­stopniowej klasyfikacji funkcjonował termin „idioci”, który – podobnie jak określenie pedagogiczne „dzieci niewychowalne” – został wycofany z powodu swego pejoratywnego wydźwięku i silnie stygmatyzującego charakteru.

CZĘSTOŚĆ I RODZAJE KONTAKTÓW

Analizując częstość i rodzaje wzajemnych kontaktów między osobami upośledzonymi umysłowo i ich pełnosprawnymi rówieśnikami, należy stwierdzić na podstawie wyników z badań, że 54% respondentów deklaruje częste kontakty z osobami pełnosprawnymi, 35% ocenia je jako sporadyczne, a 11% nie wykazuje ich w ogóle. Odnośnie do najczęściej preferowanych form spędzania wspólnie czasu wolnego można było zauważyć takie wypo­wiedzi, jak: „ często gramy w piłkę”, „chodzimy do kina”, „chodzę z koleżan­kami na dyskoteki”, „lubimy chodzić na spacery”. Akceptacja, jakiej do­świadczają osoby upośledzone umysłowo, sprawia, że same łatwiej akceptują siebie, a co za tym idzie – łatwiej nawiązują kontakty z innymi ludźmi. Akceptacja, jaką obdarzają ich inni, prowadzi do samoakceptacji.Społeczeństwo polskie generalnie deklaruje aprobatę dla modelu inte­gracyjnego, włączającego osoby niepełnosprawne do środowiska ludzi zdro­wych. I choć inaczej wygląda integracja osób niepełnosprawnych intelektu­alnie niż np. ruchowo, to można mówić o wzrastającej otwartości społeczeń­stwa dla tych osób. Kształtując postawy wobec niepełnosprawnych, powinno się kłaść nacisk na to, co osoby takie mogą zrobić, a nie – czego nie potrafią. Niestety, wszystkie dzisiejsze terminy używane do opisywania takich ludzi: „upośledzony”, „ograniczony” – implikują brak, niemożność, jakiś defekt. Dopóki nie zmienią się postawy wobec osób niepełnosprawnych, wszystkieokreślenia będą w końcu uwłaczające, ponieważ będą rozpatrywały braki tych osób. Negatywne postawy ze strony otoczenia charakteryzujące się niechęcią, brakiem życzliwości, akceptacji mogą stanowić przyczynę odczu­wania przez jednostki upośledzone umysłowo, zwłaszcza w stopniu lekkim, swej „inności”. Owa świadomość, występująca wspólnie z silną potrzebą ak­ceptacji, budzi często lęk przed odrzuceniem społecznym (por. Doroszewska 1981). Pełna integracja osób upośledzonych umysłowo ze społeczeństwem może dokonać się tylko wtedy, gdy zostaną wyeliminowane bariery społecz­ne, wśród których najistotniejsze według mnie to negatywne postawy oto­czenia wobec osób niepełnosprawnych.

UPOŚLEDZENIE UMYSŁOWE

Osoby upośledzone umysłowo odbierały, jak wynika z analizy danych, stosunek do nich osób dorosłych zamieszkujących w najbliższym otoczeniu jako pozytywny (59%), zaś osób dorosłych z dalszego otoczenia jako nega­tywny bądź obojętny (41%). Wyniki moich badań potwierdzają także dane z badań A. Ostrowskiej (1997), która również zauważyła, że „najpowszech­niejszą akceptację możemy odnotować w stosunku do wspólnego zamieszki­wania i uczestnictwa w życiu kulturalnym czy zajęciach w wolnym czasie” (Ostrowska 1997, s. 85). Niewłaściwe postawy społeczne mogą być skutkiem m.in. lęku przed odmiennością, braku wiedzy i doświadczeń osobistych w kontaktach z nimi, nieumiejętności zachowania się w ich towarzystwie. Często wiedza o problemach osób niepełnosprawnych jest fragmentaryczna i kształtowana przez stereotypowe, obiegowe opinie. Badania wykazały, że uczniowie upośledzeni często czują się postrzegani jako słabi i ograniczeni. Nie zwraca się uwagi na ich zdolności i osiągnięcia. Biorąc pod uwagę to, jak oceniają się osoby upośledzone umysłowo w odniesieniu do swych pełnosprawnych rówieśników, należy stwierdzić, że 31% czuje się akceptowana społecznie, 65% zaś czuje się odrzucana i 4% nie odczuwa ani akceptacji, ani odrzucenia. Większość z badanych odpowiadała: „koledzy śmieją się ze mnie, bo wiedzą że chodzę do ósemki”, „zawsze na podwórku mnie przezywają”, „nie chcą się ze mną bawić” – podobne wypo­wiedzi świadczące o braku akceptacji podało aż 26 osób. Podkreślić należy, że pozytywna czy negatywna postawa, jaką odczuwali respondenci, wypły­wała nie tyle z widoczności i stopnia zaburzenia funkcji, ile z cech osobowo­ści i stopnia znajomości jednostki.

OBJĘCIE BADANIAMI

Badaniami objęto uczniów dwóch klas I i dwóch klas II gimnazjum Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Olsztynie. Ogółem bada­niom poddano 40 uczniów upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim. Mate­riał empiryczny został zebrany na podstawie ankiety własnej skierowanej do uczniów. Wiek badanych wahał się od 15 do 18 lat. Większa część z nich nie mieszka w internacie (95%) w porównaniu do tej grupy, która przebywa w ciągu tygodnia w internacie (5%). Spośród uczniów przebywających w domu rodzinnym, 23% dojeżdża do szkoły. W mieście mieszka zdecydowanie więcej uczniów (78%) w stosunku do tych, którzy mieszkają na wsi (22%). Analizując postawy rówieśników odbierane przez osobę upośledzoną można stwierdzić, że 51% czuje się akceptowane przez pełnosprawnych ró­wieśników, 34% czuje, że nie jest akceptowane, natomiast ambiwalentną postawę otoczenia odczuwa 15% respondentów. Odpowiadając na pytania twierdzili, że pełnosprawni rówieśnicy są wobec nich: „mili, życzliwi, służą pomocą” – tak odpowiedziało 18 osób, „nieuprzejmi, śmieją się ze mnie, nie lubią mnie” — odpowiedziało 20 osób, 2 osoby stwierdziły zaś obojętny stosu­nek wobec siebie. Jak wiemy, istotnym czynnikiem wewnętrznym, mającym wpływ na efekty społecznej integracji niepełnosprawnego dziecka, jest jego umiejętność kształtowania poprawnych relacji z grupą rówieśniczą. Znaczą­cą rolę odgrywają stosunki z rówieśnikami, które w dużym stopniu zależą od gotowości oraz umiejętności nawiązywania i podtrzymywania kontaktów przez wszystkich jej uczestników.

SPOJRZENIE NA PROBLEM

Należy też spojrzeć na problem kształtowania się postaw wobec osób niepełnosprawnych od strony przemian społeczno-ekonomicznych zacho­dzących w Polsce. Szybko następujące zmiany wywołały wiele negatyw­nych zjawisk społecznych, jak bezrobocie, brak poczucia bezpieczeństwa socjalnego. Doświadczana przez społeczeństwo destabilizacja miała niewąt­pliwie wpływ na relacje międzyludzkie, powodując również wzrastającą nietolerancję. W literaturze pedagogicznej można znaleźć wiele pozycji, w których omawia się postawy społeczne wobec osób niepełnosprawnych. Badaniami na ten temat zajmowali się m.in. H. Larkowa (1970), Z. Sękowska (1988), D. Majewska (1986), A. Sękowski (1989) i inni. Jednakże ze względu na pro­blem faktycznej możliwości integracji środowisk ludzi zdrowych i niepełno­sprawnych celowe, jak sądzę, jest ustalenie nie tylko odbioru przez ludzi zdrowych osób niepełnosprawnych, lecz także ustalenie tego, w jaki sposób odbierają same osoby niepełnosprawne postawy prezentowane przez społe­czeństwo. Tym właśnie problemem się zajęłam i w związku z tym celem moich badań było uzyskanie odpowiedzi na następujące pytania:  Jakie postawy wobec osób upośledzonych umysłowo w stopniu lek­kim, w odbiorze tych osób, prezentują osoby pełnosprawne (rówieśnicy, oso­by dorosłe, rodzeństwo, rodzice)?   Jak oceniają się osoby upośledzone umysłowo w stopniu lekkim w odniesieniu do swoich pełnosprawnych rówieśników ?  Jaka jest częstość i rodzaje wzajemnych kontaktów między osobami upośledzonymi umysłowo w stopniu lekkim a ich pełnosprawnymi rówieśni­kami?

ODPOWIEDNIE UKSZTAŁTOWANIE

Aby odpowiednio kształtować posta­wy społeczne względem osób niepełnosprawnych musimy zapytać o czynni­ki, które na nie wpływają. Są nimi: „wiedza na temat istoty niepełnospraw­ności oraz potrzeb osób niepełnosprawnych i możliwości ich zaspokajania, bliskość i częstotliwość kontaktów ludzi zdrowych z osobami niepełnospraw­nymi, zakres doświadczeń osobistych i opinii społecznych dotyczących współżycia i współdziałania z osobami niepełnosprawnymi” (Kocemba, Szy­mańska, Zasępa 1999, s. 182). Gdy zabraknie któregoś z nich, mamy do czynienia z kształtowaniem się negatywnych społecznie postaw lub wręcz krzywdzących stereotypów czy etykiet. Jak twierdzi A. Ostrowska (1997), rozpoznanie stereotypów i postaw w stosunku do osób niepełnosprawnych ma szczególną wagę w czasie gdy pojęcia „integracja osób niepełnospraw­nych” i „znoszenie barier” robią tak zawrotną karierę, jak w ciągu ostatnich lat w Polsce. Niekorzystne postawy w stosunku do osób posiadających ety­kietę „ inwalida” czy „kaleka” powodują, że osoby niepełnosprawne „są po­strzegane jako osoby całkowicie niesprawne i niezdolne do udziału w życiu społecznym. Z kolei same osoby niepełnosprawne – zmuszone do akceptacji ograniczeń narzuconych im przez ową etykietę – często ograniczają swoje aspiracje, ambicje i zamierzenia, pozostając poza głównym nurtem aktywno­ści społeczeństwa” (Ostrowska 1997, s. 77).

ZGODNOŚĆ AUTORÓW

Wszyscy autorzy są zgodni, że integracja społeczna jest korzystna dla obu stron. „Ludziom niepełnosprawnym umożliwia w ten sposób rozwój kon­taktów społecznych. Jest motywacją do podejmowania działań, dążących do pokonywania trudności, przezwyciężania słabości, osiągania większej spraw­ności. Społeczność ludzi zdrowych wzbogaca swą osobowość, aktywizuje spo­łecznie pożądane wartości humanitarne” (Chrzanowska 1993, s. 193). Żeby można było mówić o integracji społecznej, należy sobie uświadomić stan faktyczny i zadać pytanie: Jaka jest sytuacja dziecka niepełnosprawnego w społeczeństwie? Jaka jest gotowość ludzi do przyjęcia, zrozumienia i usza­nowania niepełnosprawności? Jakie są postawy społeczne wobec dzieci upo­śledzonych umysłowo?O   skuteczności społecznej integracji osób upośledzonych umysłowo w znacznym stopniu decydują społeczne postawy wobec nich. Mają one wpływ na to, jakie miejsce przyznaje się tym osobom w życiu społecznym. Przez postawę rozumieć należy „splot nastawień i ustosunkowań wyrażony w opiniach, poglądach i sądach oraz różnego rodzaju reakcjach na tego człowieka, łącznie z manifestacją form i sposobów zachowań” (Sołtysiak, Łabuć-Kryska, Budrewicz 1995, s. 202). To stwierdzenie łączy się ściśle ze strukturą postaw, na którą składają się trzy komponenty:  poznawczy,   uczuciowo-motywacyjny,  behawioralny.

STOSUNEK SPOŁECZEŃSTWA DO NIEPEŁNOSPRAWNYCH

Żyjemy w świecie zagłuszającym nasze wnętrze reklamami, olśniewają­cym neonami, jesteśmy zasypani stosem informacji z kolorowych gazet i ty­siącami przeróżnych obrazów. Telewizja pokazuje człowieka doskonalszego niż jest on w rzeczywistości: zawsze silnego, sprytnego i przebojowego. W ta­kim świecie nie ma miejsca dla człowieka słabego, staje się on jedynie przeszkodą, bo zbyt dużo musielibyśmy stracić: czas, własną beztroskę i spo­kój dnia codziennego. W naszym kraju przez dziesięciolecia odzwyczajono społeczeństwo od spotykania osób niepełnosprawnych na ulicy, w urzędach, w pracy. Tworzono im specjalne ośrodki, wskutek czego zarówno osoby niepełnosprawne, jak i reszta społeczeństwa pozbawione były wzajemnych kontaktów (por. Ostrowska 1997). Obecnie dużo uwagi poświęca się problemowi integracji osób niepełnosprawnych ze społeczeństwem. Propaguje się wspólnotę za­miast dystansu społecznego oraz negatywnych nastawień, rozważa się także problem uwarunkowań postaw wobec osób niepełnosprawnych. Podkreśla się fakt, że Jakość społeczeństwa i cywilizacji mierzy się szacunkiem, jaki okazują one najsłabszym” (Ryn 1988, s. 28).